RSS
poniedziałek, 29 października 2007
Ostatni dzień w pracy

..i chciałabym żeby ten dzień się skończył szybko

Chcę już myśleć o nowym...mam już dość rozdwojenia jaźni na starą i nową pracę

muszę się jeszcze spakować

a potem nowe

w sumie jestem do przodu bo obawiałam się że jak facet zobaczy co ja umiem to nawet mnie nie przyjmie...

no więc myślę że jest lepiej niż myślałam bo chyba przez te kilka dni nie zdaży przekonać się o mojej indolencji

czyli jestem do przodu o jakieś 3 miechy

ale panikuję

07:47, kiklolki
Link Komentarze (3) »
środa, 24 października 2007
update

nostaligicznie jakoś...

stanowczo za rzadko zmieniałam pracę

za bardzo się przyzwyczaiłam

pracy mi nie żal

kilkorga ludzi żal

10:59, kiklolki
Link Komentarze (3) »
jeszcze 3 dni

 w starej pracy

generalnie jestem więc bardzo zajęta nicnierobieniem

kiedy ktoś mi przynosi jakąś robotę reaguję wielkim niezadowoleniem

zero motywacji, to chyba naturalne ale ci co zostają jakoś tego nie rozumieją

się zastanawiam..po co oni mnie tu siłą trzymali te 3 miesiące?! skoro ogłoszenie o poszukiwaniu kogoś na moje miejsce dali dopiero w połowie października?

08:43, kiklolki
Link Komentarze (1) »
wtorek, 23 października 2007
W starej pracy

zostało mi jeszcze 5 dni

po wczorajszym dołku zostało wspomnienie - do czasu kolejnego nierozwiazywalnego problemu

nie wiem czy joga dobrze robi na moją psychikę ale widzę że dobrze robi na moje ciało

a poza tym..

wiele spraw mnie teraz mocno wkurza: w pracy chcą coś wszyscy ode mnie jakby nie wiedzieli, że mnie za kilka dni już nie ma...w domu naczelnym problemem i tematem jest Królewicz i jego ewentualny płacz...kurde chyba dziecko czasem płacze i jest to stan normalny

chyba jedyną osobą, która jest mi bardzo, bardzo pomocna i dzięki której znajduje pion jest mój Mężuś

11:14, kiklolki
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 22 października 2007
Jakoś opadam z sił

W starej pracy jeszcze został mi tydzień a oni dalej wpisują mnie do umów itp. - klapki na oczach i totalna bezmyślność

a ja..

cóż

myślałam, że się zna na tym co robię...ale okazuje się ze tak wielu rzeczy nie wiem, że aż się boję jak to będzie wszystko wyglądało??

nie potrafię sobie poradzić...jestem niestety za mało inteligentna

wczoraj Mężuś musiał znosić moje humory i wściekania się na ten temat i jeszcze pocieszać...aż mi go było żal...

kurcze nie mogę oprzeć się ostatnio wrażeniu, że jednak źle wybrałam zawód..co z tego ze studia skończyłam z wysoką oceną jak teraz mam takie trudności...lepiej było wylecieć na 1 roku i szukać szczęścia gdzie indziej...

*******

a poza tym to ciągle jestem głodna...nie wiem czy to przez to że zrobiło się zimno czy też przez lekarstwa, które ostatnio dostałam od gina...coś niesamowitego...nie mogę się opanować...

żeby te lekarstwa przynajmniej zadziałały... na mnie ...pozytywnie...żeby przyniosły efekt...nie tylko w postaci zwiększonej ilości kilogramów

********

08:05, kiklolki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 października 2007
aaauuuu

Nie chce mi się pracować w starej pracy bo....wiem co mnie tam czeka..

nie chce mi się pracować w nowej pracy bo...nie wiem co mnie tam czeka

auuuuuu

niech ktoś zrobi dobry uczynek i mnie zastrzeli

22:47, kiklolki
Link Komentarze (1) »
hmmm

Wczoraj popłakałam się podczas oglądania filmu. A właściwie serialu..Przyjaciół.

Podczas odcinka kiedy Rachel rodziła córkę

Kurde...dawno mi się coś takiego nie zdażyło

co to może oznaczać??

07:30, kiklolki
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 października 2007
Idzie nowe

Nie chce mi się siedzieć w starej pracy ale...zostało mi jeszcze 1,5 tygodnia...

fakt trochę mi szkoda że z kilkom osobami prenie stracę kontakt ale również cieszę się że kilku osób nie będę widywać codziennie...

I tylko myślę...co bedzie za rok o tej porze?

czy będę żałowała czy nie?

***********

a poza tym nie mogę skończyć tego mojego projektu...odrzuca mnie od niego...czuję fizyczny ból kiedy się do niego zbliżam .... a tak niewiele do zrobienia jeszcze mi zostało...

07:44, kiklolki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 października 2007
Fajnie mieć

 Mężusia który zajmuje się podobną branżą...zawsze można się skonsultować :)

Zawsze zastanawiałam się czy praca z meżem jest dobra...i wydaje mi się że może to być fajne. Być moze kiedyś nas to czeka.

Oczywiście zależy wszystko od relacji w związku...ale jeśli jest w porządku to w pracy też będzie w O.K.

Mężuś często opowiada mi o swojej pracy i wydaje mi się że byłby to fatalne gdybym nie wiedziała o czym on mówi.I nawzajem.

07:41, kiklolki
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 15 października 2007
dziwnie jakoś

jestem w pracy po chorobie i jakoś mi tak tutaj dziwnie...znowu wróciły wahania...

kiedy tak patrzę na to co jest tutaj to myślę że mimo wszystko może bez wielkich perspektyw, może nic więcej bym się nie nauczyła, ale byłby spokój...jak to w wielkiej firmie...zawsze można się jakoś ukryć...poudawać ze się coś robi...

może trzeba było siedzieć spokojnie i nie ryzykować zmian?

asekurant się we mnie odzywa

a w nowej firmie?

nic nie wiadomo

wiem tylko że tylu nowych rzeczy się dowiedziałam pracują już półgębkiem że aż mi głupio że ich wcześniej nie wiedziałam

dobre mniemanie o sobie oparte na błędnych przekonaniach

na nowym jest trudniej, może, co gorsza, za trudno dla mnie??

08:31, kiklolki
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
//-->