RSS
poniedziałek, 30 października 2006
rudera

oglądaliśmy dzisiaj chałupę

ja się załamałam jej stanem

tam poprostu straszy

i to jest takie wielkie!

trudno wyobrazić mi sobię tę ruderę jako coś zdatnego do mieszkania

nawet powiedziałam Mężusiowi, że może lepiej poczekac aż się to zawali

bo jak sobie wyobraziłam ile kasy trzeba by w to włożyć....to...

ale Mężuś jakby mniej się przejął opłakanym stanem chałupy

Teść też jest ochotny jakoś to reanimować

ale ja się załamałam lekko i nie wiem czy jest sens to ruszać...

ale to moze taki dzień fatalny

bo życie napadło na mnie z nienacka po przyjciu po urlopie do pracy

a potem drugi raz po przyjściu do domu

w pracy kolejne zmiany i reorganizacje, co wiaże się z większa ilością pracy, brakiem spokoju, plotami, dziwnymi rozgrywkami, kombinacjami wielu osób... na dodatek stwierdzam że jednak ta praca mnie nie cieszy kompletnie...

a w domu - no cóż szpital...na dodatek szpital w remoncie...jak sobie pomyślę że tak będzie przez prawie dziewięć miesięcy, a potem będzie już tylko gorzej to mam ochotę zrobić sobie domek z pudełka po telewizorze i zamieszkać pod mostem...

21:51, kiklolki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 października 2006
takie tam

Szkolenie zakończone. Nic tylko projektować.

Siedzimy z Mężusiem i piwko popijamy.

Na jutro planujemy grila w plenerze co moze być hadcorowe o tej porze roku ale co tam,

jutro zjeżdżają się bracia więc będzie wesoło-dobrze mieć dużą rodzinę,...brakuje tylko jednego braciszka-trudno o tym nie pomyśleć w takich chwilach

nie chce mi się wracać do domu w niedzielę, oj nie

19:54, kiklolki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 października 2006
Beskidy

Się szkolimy z Mężusiem w Beskidzie Niskim.

Od piątku nie używałam internetu...nie wiem jak jak to zdołałam przeżyć...

Oglądamy piękne jesienne widoki-chyba nigdzie jesień nie jest tak urokliwa jak w Beskidach :-) patriotyzm lokalny się odezwał

jak będę już w domu to zamieszczę zdjątka

no i oczekuję, oczekuję...czy wariacje z testem ow coś zmieniły czy też nie...

ehh...ale staram sobie nie robić zbyt wielkich nadzieji...

a Meżuś patrzy jak się domy moim siostrom budują i tylko wzdycha na myśl o chalupie do remontu

ogólnie jest super

21:17, kiklolki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 października 2006
kwiaty przyczyną

Mężusiowy kielich goryczy w stosunku do miejsca składania szaf, ccałupy do remontowania i co za tym idzie mieszkania z Teściami przelewają kwiaty doniczkowe...niewinne kwiaty

których u nas w domu sa niezliczone ilości...

które przez lato stoją w ogrodzie i pamiętają o nic jedynie Teściowie i ci, którzy maja pecha i je muszą podlewać kiedy Teściów nie ma

te kwiaty bowiem, obecnie są wnoszone do warsztatu w którym Mężuś skałda szafy...

o na te kwiaty meżuś się żali co rano do słuchawki kiedy ze mną rozmawia

a dzięki tym kwiatom może zacznie działać konkretnie :-D

11:43, kiklolki
Link Komentarze (3) »
środa, 18 października 2006
Biegam

jak palamenter...

używam słów któych nie rozumiem, bo własciwie nie wiem co to jest palamenter

ale nawet Pan Google nie wiedział więc czuję się torchę usprawiedliwiona

w każdym razie...

biegam...a ubrałam się lekko i teraz mi zimno...i nogi muszę na grzejniku trzymać

ale za to błysk zazdrości w oczach Czapli....bezcenne

13:14, kiklolki
Link Komentarze (5) »
wtorek, 17 października 2006
komplet

hura, komplet wypoczynkowy nam przywieźli,

mój pierwszy w życiu komplet wypoczynkowy

jestem wzruszona...

----

czuję, że w połączeniu z kreską "T",  komlet przejdzie do historii :-D

12:59, kiklolki
Link Komentarze (2) »
Atmosfera się zagęszcza?

*****

W domu ciągle trwa remont. Już czwarty miesiąc, co już wszystkich wkurza, (mnie i mężusia najmniej bo my jedynie przechodzimy obok wchodząc do siebie)...choć wygląda jakby Teściowa miałaby ochotę jeszcze coś po remontować, na pyta "Dziupkóff" "czy by nie mieli ochoty wycyklinować prakiet u siebie... tak przy okazji"...("Dziupki" nie mają-chwałą Bogu!-ochoty)

Nie wiem skąd ona czerpie tę energię...nie wiem...chyba z baterii Duracell

w każdym razie rozwaliła mnie, bo mówię że przyjedzie mój brat do mnie dzisaj a ona na to

" ohhh..."

"a my tu mamy ciagle bałagan przez ten remont"

taaak??....naprawdę?...niezauważyłam...chyba się przez te 4 miesiące już przyzwyczaiłam

****

Wkurw Mężusia się pogłębia,(i dobrze) bo posprzątał sobie warsztat żeby mieć gdzie roboty robić swoje a tu dzisaj ze względu na przymrozek wszystkie kwiatki wjechały z pola do tego warsztatu - z tego powodu Mężuś bedzie sobie przy składaniu szafy składał z figi, na mimozę przez fikusa.

Myślałam, że pogryzie słuchawkę jak o tym mówił :-D

*****

A po za tym Mężuś chciał mnie zabić jak powiedziałam, że nastawiam budzić pół godziny wcześniej, żeby coś "podziałać" z rana bo mi test powiedział, że to ma być w ciągu 24 godzin :-D 

Chyba był zmęczony po 3 dniach poprania się w oleju przy prasie ;-)

11:23, kiklolki
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 16 października 2006
Sytuacja:

szpak czy inny gawron siedzacy na latarni spuszcza sobie na beton orzecha włoskiego, żeby mu się rozbił...

Orzech upada przed stopami Mężusia, skrupka się rozbija...a Mężuś podnosi głowę, widzi ptaka, po czym schyla się po orzecha i mówi do ptaka:

taaakkk? ... to Ci go zjem...

zabiera orzecha i zjada go

żałować ptaka czy nakryć się nogami ze śmiechu?

10:29, kiklolki
Link Komentarze (2) »
sobota, 14 października 2006
akcja kaloryfer i owulacja

Robię sobie od kilku dni testy owulacyjne.

W tym celu sikam sobie do pojemniczka coby potem nabrać kilka kropelek i spuscić gdzie należy i kreseczki oglądać, a porównywać...

I trzyma sobie ten pojemniczek w miejscu takim coby nie zwracał na siebie uwagi..tzn na lodówce za flakonem...

A dzisaj w domu była akcja kaloryfer....tzn polega to na tym,  że nalewa się wody do instalacji i odpowietrza...a w między czasie wszyscy mężczyźni i Teściowa gonią od kaloryfera do kaloryfera, z tym ze Teściowa goni najszybciej, i sprawdzają czy taki kaloryfer nie leje, a jak leje to w ruch idą wszystkie naczynia...

n, ja wchodzę na górę do swojego mieszkania, patrzę a tu Teściu gania z moim pojemniczkiem na mocz w dłoni (kiedy mnie zobaczył zakrzyknął tylko, wziąłem, nie było ci to potrzebne, nie? i pobiegł dalej) 

myślałam że się ze smiechu kawą udławię...

11:36, kiklolki
Link Komentarze (3) »
czwartek, 12 października 2006
z tzw łykendu

..najbardziej lubię czwartkowe wieczory... :-D

właśnie o tej porze pachnie już weekendem

23:41, kiklolki
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
//-->