RSS
piątek, 29 września 2006
Dobrze tak

sobie dać w dupę, żeby potem cieszyć się jak dziecko, że sobie ksiażkę można poczytać bez wyrzutów sumienia, że traci się czas alebo na basen iść bez nerwowego spoglądania na zegarek i liczenia ile to by się w tym czasie rzeczy zrobiło :-D

A u mnie:

Meżuś jedzie szklane domu budować w Niemczech tzn na razie oglądać co i jak...ale coś mi się to nie za dobrze kojarzy...te szklane domy - ktoś już chyba niedobrze na nich wyszedł ;-)

natomiast w domu dziubki sobie z dziubków piją

dziubek męski pilnuje dzubika podwójnego i liczy ile dzióbek podwójny zjadł jogurtów, ile wody mineralnej wypił i ile okrążeń wokół domu w ramach spaceru zrobił...

łeee

skończę się

11:32, kiklolki
Link Komentarze (5) »
czwartek, 28 września 2006
Ciekawe

jak mnie nic nie martwi, nie smucić to jakoś nie chce mi się pisać...

czy to znaczy że ten blog jest dla mnie jedynie taką ścianą płaczu?

nie mam gdzie sobie ponarzekać to "idę" do bloga,

leży mi cos na sercu-blog...

może to wynika z tego że mam mało żeńskich przyjaciół, a jednak z facetami nie da się o wszystkim porozmawiać...

08:33, kiklolki
Link Komentarze (1) »
wtorek, 26 września 2006
postępy są

Wygląda na to że Mężuś przekonał się do mojego pomysłu, żeby się jednak wyprowadzić...

Rodzice Mężusia mają taką "starą wieką chałpę" do remontu i on myśli żeby to jakoś wyremontować...

Wczoraj rozmawiał o tym z Teściem, tak oględnie na razie...ale i tak jest ogromny postęp...że on sam sie przekonał że może lepiej byłoby się jednak przenieść...przypuszczam że zdopinigowało go to co się ma urodzić w przyszłości szwagrowi

no i chociaż daleka droga do tego wszystkiego to cięszę się że jest jakiś postęp

09:02, kiklolki
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 25 września 2006
Jak miło jest tracić

czas i nic nie musieć robić. Od wczoraj trwam w takim błogostanie i nie moge się nim nacieszyć...

(nawet to że to poniedziałek rano mnie nie jest w stanie załamać ani to że moje oczy zostały porażone widokiem kochasi)

oczywiście mam furę prania, prasowania, nie pamietam kiedy ostatnio sprzątałam w domu..ale to jest prawie jak przyjemność ostatnimi czasy :-D

i wreszcie moge poczytać

i wreszcie mogę pograć w literaki

albo zwyczajnie obejrzeć film

albo spotkać się ze znajomymi

albo poczytać w spokoju blogi

09:23, kiklolki
Link Komentarze (3) »
niedziela, 24 września 2006
po

przeszczęśliwa jestem

obroniłam się :-D

mam spokój

komisję zainteresował temat elektrowni wiatrowych i w zasadzie po odpowiedzi na dwa pytania opowiadałam dokładnie to co mnie interesowało i w czym się zaczytywałam kiedy pisałam pracę

no więc teraz tylko czekam na dyplomik :-D

16:36, kiklolki
Link Komentarze (15) »
sobota, 23 września 2006
ehhh

ALe jestem pękacz...

przed obrona pracy magisterskiej tak nie pękałam jak teraz...

ale wtedy wiedziałam co pisze

a to przecież studia które tak naprawde robię dla własnej ambicji

takie widzimisie

i jedyne co moze się stać to po prostu zrobię z siebie głupa przed kilkoma osobami z komisji

i tyle

i to chyba najbardziej mnie denerwuje

ewentualne zraniona ambicja własna

ale za kilkanaście godzin będe już po...

21:29, kiklolki
Link Komentarze (1) »
piątek, 22 września 2006
se czytam

Takich bzdur to już dawno nie czytałam...

to a propos tego że właśnie kontempluje swoją pracę dyplomową

uehhh

11:07, kiklolki
Link Komentarze (1) »

Wygląda na to, że jest lekki konflikt w rodzinie. Chodzi o to generalnie że Mężusia nie ma w domu bo jest w rozjazdach. Co ciekawe nie jest to konflikt z mojej strony. I co ciekawe problem widzą Ci którzy do tej pory problemu nie widzieli.

Zobaczymy co z tego będzie ale próbuję to wykorzystać, żeby jednak podjąć jakieś kroki w sprawie zamieszkania osobno.

Myślę że mi się to uda

A dzisaj, zamiast uczyć się na obronę, jedziemy na imprezę do Ustonia, a jutro mamy się pławić w gorących źródłach

a w niedzielę będę świecić oczami na obronie

08:49, kiklolki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 września 2006
poranny bełkot

Muzyczka budząca mnie co rano jest bardzo adekwatna do tego co czuję słysząc ją...

to Mission Impossible

Szczególnie dzisiaj kiedy przez pół nocy poprawiałam i drukowałam pracę na obronę

Tak..tak więc nadchodzi ten wielki dzień tj dzień w kótórym się bronię

co ciekawe przed obroną pracy magisterskiej mniej się denerwowałam-być moze dlatego że wtedy wiedziałam co pisże a w tym przypadku jest trochę gorzej...

a moze dlatego że denerwowałam się czym innym, konkretnie tym że pod drzwiami stali razem Mężuś i taki jeden...

tak więc jeszcze musze się pouczyć i odwalić imprezę dwudniową przed obroną i mam nadzieję że skończę epizod z rachunkowością w moim życiu

07:45, kiklolki
Link Komentarze (2) »
środa, 20 września 2006
leń

Ło matko, ale jestem dzisaj leniwa...

niech to szlag

12:18, kiklolki
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3
//-->