RSS
czwartek, 30 listopada 2006
bo...

Lubię mieć na to co robię usprawiedliwienia.

ubię się czymś podeprzeć...

lubię słówko "bo"...

np kupuję sobie jakiś ciuch, bo poprzedni jest za duży, bo mi sie zniszczył, a przecież tak naprawdę kupuje go bo mam ochotę

Inny przykład: lubię być zaopatrznieniowcem w firmie Mężusia bo wtedy jadąc do hurtowni (do których wtedy jestem znuszona pojachać) moge spokojnie ileś czasu zmitrężyć w centrum handlowym i nikomu się do tego nie musze przyznać...

Mam więc wytłumaczenie i usprawiedliwie na wyjazd

A przecież nikt mi nie broni pojechać sobie na zakupy tylko i wyłącznie...

tylko że wolę mieć usprawiedliwienie,...

wole powiedzieć że jade bo muszę pomóc Mężusiowi niż jadę bo mam taką ochotę

głupie to trochę...

lubię kiedy

13:34, kiklolki
Link Komentarze (1) »
środa, 29 listopada 2006
Udało mi się

przeżyć wczorajszy dzień co prawda w łóżku i starając się niewykonywać zadnego najmiejszego ruchu ale udało się...dzisaj jak ręką odjął... Czegoś takiego to jeszcze nie przeżyłam nigdy w życiu.

Mam nadzieję, że w tym miesiącu wszelkie choroby mnie ominą i będziemy mogli znowu spróbować "zrobić Coś co ma ręce i nogi" :-)

Jeśli nie to Meżuś idzie na badania i zobaczymy co dalej.

*******

Z innych ciekawostek to jeździłam sobie bez ważnego przeglądu technicznego samochodu już czwarty miesiąc. Ja to jestem luzak, dobrze że się w ogóle spostrzegłam bo byłam przekonana że to dopiero w przyszłym roku na wiosnę.

A poza tym?

Nosi mnie głód nauki wobec czego postanowiłam spróbować nauczyć się niemieckiego. I postanowiłąm zostać mistrzem świata jeśli chodzi o ochronę przepięciową :-D hehehe

no zobaczymy czy mi się to uda ale będę próbować

coś robić muszę a nie mam teraz nic do projektowania niestety

20:30, kiklolki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 listopada 2006
Przepraszam

 ale musze się pochwalić.

Takiego bolesnego pms to jeszcze nie miałam. Chodzę zgięta w pół kiedy mnie nikt nie widzi, a jak widzi to się delikatnie prostuję. Matko, gdybym wiedziała to bym w domu została.

Może się już kończę?

Jak ja mam wstać i iść na budowę?

no-spa nie pomaga

Najlepiej mi kiedy nie wykonuję żadnego ruchu

buuuu

09:40, kiklolki
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 27 listopada 2006
Imprezkę jakoś przeżyłam.

Nawet nie było tak tragicznie jak się mogło wydawać. Ale wiem już na pewno, że nie lubię być najtrzeźwiejszą osobą na dżampie.

W każdym razie dzisaj mam dzień pt. "nic mi się nie chce i nic mi nie idzie"

Dzisaj idę do jednego z lekarzy do kontroli - ciekawe co mi powie. Mam nadzieję że te choróbska zejdą już ze mnie. Bo mi kolejny cykl -hyhy- ucieknie jak tak dalej pójdzie.

Z mniej ważnych spraw, ucieszyło mnie to, że zmieściłam się w rozmiar 38  (w spodniach) co oznacza, że oczywiscie musiałam to uczcić zakupem spodni.

Tia..teraz tylko to utrzymać i bedzie dobrze..ale bedzie to trudne bo męzuś ciąga mnie po pizzerniach..chyba mu się podobam bardziej w wiekszych rozmiarach...

10:22, kiklolki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 listopada 2006
rodzinne imprezki

Przede mną "imprezowy" łykend. Niestety imprezowy w nieprzyjemny sposób. Będę "latać" z talerzami, kawami i innymi pierdołami dookoła gości i jeszcze udawać, że ach jak mi dobrze/jak ja uwielbiam usługiwać innymi/ proszę częściej przychodzić i w większych ilościach/och jaki ten Wojtuś mądry/ależ nie wcale nie jest niegrzeczny/ten wazon miałam i tak już wyrzucić

biorąc pod uwagę, że remont dołu jeszcze nie zakończony to czuję że będzie to ekscytujące przeżycie

niestety olanie spowoduję że w najlepszym wypadku zostane uznana za dziwaczkę (już jestem bo nie przepadami za ciastami, "och jak można nie jesć  ciastek" itp.) i w ogóle o co jej chodzi

W sumie bardzo możliwe jest, że ja jestem aspołeczna i nie towarzyska. Bardzo. Ale jakoś nie lubię spotykać się z przypadkowymi ludźmi, tylko dlatego że coś tam wypada w kalendarzu.

niestety

to typowe dla rodzinych imprez.

W sumie ciesze się że u mnie w domu rodzinnym nie było tradycji obchodzenia imienin i urodzin ciotek, wujków, pociotków i innych - przez te kilkanaście lat był spokój.

 

14:08, kiklolki
Link Komentarze (4) »
wtorek, 21 listopada 2006
Jakoś pomału

 dochodzę do siebie. W sumie "dzięki" chorobie straciłam 3 kilo. Mam nadzieję że przynajmniej to utrzymam. Po poprzedniej chorobie się udało.

Jutro chcę się dowiedzieć co i jak z moją praktyką, pracą. Dzisaj dowiedziałam się że mają być u nas podwyżki. hmm, no i trochę było by mi żal, choć tak do końca nic nie wiadomo.

Boję się trochę zmian. Jak każdy zapewne. Ale od jakiegoś czasu zmiany nie przynoszą nic szczególnie dobrego u mnie.

Ostatnio wszystko widzę w czarnych kolorach, no w chwilach przypływu optymizmu w odcieniach szarości. Może mam za mało zajęć? Może to jesień? A może po prostu choroba.

22:38, kiklolki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 listopada 2006
Moje myślenie

 obecnie dotyczy jedynie sprawy pozbycia się zapalenia jamy ustnej. I jeszcze kilku innych zapaleń. Tak więc świetnie jest. Jeść nie mogę. Mówić nie mogę.

Z innych spraw to doszło do mnie że jedno pomieszczenie gdzie
Mężuś ma mieć warsztat jest już posprzątane w chałupie. Tak więc coś się posunęło do przodu. Jeden malutki kroczek.

Za to remont na dole trwa dalej i już wszystkim bokami wychodzi. Strach się bać, bo jak mi lekarka dzisaj da chorobowe to nie wiem doprawdy co będzie lepsze czy bycie w pracy czy w domu.

PS. Herbatka z szałwi jest obrzydliwa

11:35, kiklolki
Link Komentarze (4) »
piątek, 17 listopada 2006
Niestety

wirusy świrusy i inne bakterie nie giną od lekarstw które mam przepisane więc dzisjaj nastąpiła zmiana lekarstw...ciekawe ile tego syfu jeszcze zeżrę zanim mnie wyleczą

już nie mogę jeść bo mnie boli otwór gębowy żyję na kefirach i herbacie-chyba uda mi sie schudnąć te 2 kilo

masakra

21:49, kiklolki
Link Komentarze (2) »
czwartek, 16 listopada 2006
myśle i myślę

Jestem na rozdrożu..zawodowym...

Nie wiem czy zostać w pracy której nie lubię za bardzo, w firmie gdzie od jakiegoś czasu nic nie jest pewne i szykują się zmiany i być moze zwolninia ale gdzie mam lepsze pieniądze o prawie 30%, (obecnie)

czy też przenieść się do firmy która też nie jest idealna, ale daje mi jedną korzyść...otwiera mi nowe możliwości zawodowe. Dużo, dużo większe niż tutaj na tym stanowisku na którym jestem teraz...

czyli niby mając na uwadze że będe pracować jeszcze jakieś 30 albo lat, lepiej się przenieść i robić co się lubi oraz mieć większe możliwości niż obecnie mieć troche więcej kasy i mniejsze możliwości potem

ale tak naprawdę do końca nic nie wiadomo - jak to zresztą w życiu

i takie mam myślenice że masakra

Mężuś mi mówi żeby sie przenieść

w sumie gdybym miała te uprawnienia które mogę zrobić w tej nowej firmie jestem bardzo pomocna w firmie męzusia..to dodatkowy plus dla nowej pracy

więc co ja mam zrobić?

20:05, kiklolki
Link Komentarze (3) »
wtorek, 14 listopada 2006
Atak

Atakują mnie wszelkie możliwe wirusy i bakterie...

że tak powiem pchają się do mnie drzwiami i oknami...

dzisiaj nawet chyba mózg mi zaatakowały, bo zapomniałam jak sie pisze słowo "drzwi" i pisałam je przez "dźwi"

nie mogę mówić, nie mogę jeść, nie moge uprawiać seksu

tylko smarkać mogę

do woli

07:38, kiklolki
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3
//-->