RSS
środa, 28 lutego 2007
jestem

Byłam na wyprawie. Odwiedziłam Białystok :))) Meżuś tam akurat miał trochę pracy więc go odwiedziłam.

Miło spędziłam czas, odpoczęłam.

Z dala od wszystkich problemów pracowych, domowych i wszelkich innych.

Doszłam do wniosku ze męczy mnie mieszkanie takie jak obecnie. Nie jest źle, wszyscy sa mili i wogóle ale mam taki charakter ze życie w ciagłej komunie męczy czasami i powoduje że czym się denerwuję, myśle co wypada a co nie, a to zeby komuś nie przeszkodzić, a to dodatkowo pojawia się jakaś taka trochę rywalizacja między mna a synową A ;-) ... a ja jakoś tego nie lubię...

ale do zmiany zamieszkanie jeszcze raczej daleko, duuuuużo pracy nas jeszcze czeka w ruderze...

10:29, kiklolki
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 19 lutego 2007
nerwy mnie ponoszą

Strasznie nerwowa jestem ostatnio. O wszysko sie potrafię złościć i na wszystko. Na szczeście jeszcze tej złości nie okazuję na zwenątrz bo chyba nikt by już ze mną nie wytrzymał.

brrr

13:21, kiklolki
Link Komentarze (5) »
czwartek, 15 lutego 2007
atak pączków

Od rana wszyscy atakują mnie pączkami. Ledwo otworzyłam oko i włączyłam telewizję, już dowiedziałam się kto i kiedy wymyślił pączki...

Weszłam do pracy a kolega częstuje mnie pączkami...

drugi dzwoni żeby skoczyć gdzieś i kupić pączki...

kolega częstuje swoja żonę pączkami...

pączków nie jem wogóle

a w ten dzień MUSZĘ zjeść pączka, bo tego dnia wszyscy jedzą pączki

atak pączków

08:27, kiklolki
Link Komentarze (3) »
wtorek, 13 lutego 2007
wieści

Dowiedziałam się dzisiaj że Czapla zmienia pracę. W sumie chyba ni ziębi mnie to ni grzeje choć tak 1,5 roku temu byłabym przeszczęśliwa. Teraz ciesze się jedynie że zmieszy się prawdopodobieństwo spotkania się z nią....mojego spotkania się z nią.

A co do innych spraw to nie mogę zmusić mężusia do zrobienia pewnej ważnej rzeczy co mnie doprowadza do białej gorączki.

Jest jakiś sposob na kogoś kto obiecuje że coś zrobi, stale obiecuje ale koniec końcow nigdy tego nie robi? Odwleka? Można w jakiś sposob wpłynąć na tę osobę?

Nigdy nie byłam dobra w wywieraniu nacisku ale tym razem muszę.

Albo go rozszarpię

Albo zrobię coś co, kłóci się z moimi zasadami,ale w tym przypadku nie widzę innej możliwości...

20:37, kiklolki
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 12 lutego 2007
Byłam kotem.

Imprezka się udała. Wyjątkowo.

Uszy i ogon kota 5zł. Wrażenia z balu przebierańców bezcenne. Za wszystko zapłacisz kartą Mastecard.

Dom wczasowy - taki prawdziwy z epoki z toaletą jednyna na piętrze i z obsługą z Misia :-D (tyle że obsługa nie byla przebrana)

Ale najlepsze wrazenia były na drógi dzień kiedy przy śniadaniu dopiero poznawało się ludzi z którymi było się na imprezie :DD

co gorsza wiekszość klorzystniej wyglądała w przebraniu

może jednak te bale mają swoje uroki?

11:18, kiklolki
Link Komentarze (1) »
sobota, 10 lutego 2007
bal przebierańcow

Od wczoraj przygotowuję się do balu przebierańców.

Mial to być bal, za który płacimy 30 zl i jest wszystko...

że też mnie tak kwota niezastanowiła to się dziwię, na drugi raz już się na pewno zastanowię bo fakt popierdzielania z robieniem salatki na 10 osób na pewno mi dobrze wpłynie zarowno na pamięć i jak i na sprawności w liczeniu.

 Poza tym nigdy nie bylam na balu przebierańcow ale to że mam się przebrać za jakiegoś cudaka mnie nie zachwyca, a co więcej bardzo denerwuje.

Jakoś nie cieszy mnie wizja kilkudziesięciu dorosłych osob - żeby nie powiedzieć starych pryków wyglądających jak banda idiotów

co do mnie to ubieram uszy  i ogon kota z Makro i będę udawała że mi się to "achjakbardzopodoba"

co do przebierania się to ostatni raz robilam to na korowód przebierańcow na Juwenaliach i bardzo mi się to wtedy podobało.

Raz nawet dostalam 3-cią nagrodę za przebranie za anioła-choć tak naprawdę muszę przyznać że wcale nie byłam tak super przebrana, a raczej miałam dobrego PR który glośno krzyczał i zwócił na mnie uwagę rozdającego nagrody :D

ale teraz już jestem chyba za stara i nie cieszy mnie robienie z siebie - jak to się mówi w rodzinnych stronach mojego Taty "bejdoka" :D

lubię za to słowa z gwary :D

10:58, kiklolki
Link Komentarze (2) »
piątek, 09 lutego 2007
Depresyjnie jakoś

Ostatnio łapię się na tym że żyję bo muszę, z dnia na dzień.

Coś robię ale tylko po to żeby zabić czas ale bez przekonania że mi albo komukolwiek jest to potrzebne.

I tak sobie myślę pesymistycznie, czy coś fajnego jeszcze mnie w życiu spotka? jakoś wątpię

Kiedy pomyślę że jeszcze kilkadziesiąt lat będę chodzić do pracy, zastanawiać się czy mnie zwolnią, wstawać o 6 rano, wracać na obiad, coś tam bezsensowanego robić albo nic nie robić a na dodatek czuć się bedę coraz gorzej to i tamto będzie bolało, to normalnie mam dość

no ale nic

uczyć się musze na egzamin o piorunach

10:53, kiklolki
Link Komentarze (3) »
czwartek, 08 lutego 2007
brat

Fajnie mi było wczoraj kiedy chodziłam po Krakowie w towarzystwie swojego młodszego "małego" brata, który ma ok 195 wzrostu i jest fajnym facetem :-)

Fajnie że jest!

Jednak rodzeństwo to rodzeństwo i nawet najlepszy kolega czy koleżanka nie dadzą z nim się porównać.

:))))))))

12:20, kiklolki
Link Komentarze (3) »
wtorek, 06 lutego 2007
Tak się wszystko kręci

 że nie mam jak myśli zebrać.

Ledwo przeżyłam karaoke - (tak pod koniec imprezy po kilku kieliszkach wina poczułam się co najmniej ja Wiśniewski skrzyżowany z Krawczykiem i moglam śpiewać solo, a capella i co tam jeszcze, szkoda tylko że tak się już czuli wszyscy i nie mozna było się dorwać do mikrofonu...

ale  sumie może to i lepiej...)

tak więc po karaoke przychodzi czas na kolejne ekscytujące przeżycia w postaci balu przebierańców z znajomymi z rejsu...

świetne bo oczywiscie nie mam się w co przebrać ani nie chce mi się nawet wymyślać

nie mam głowy do tego, jakaś mało twórcza jestem....doprawdy

ostatni raz przebierałam się na juwenalia na studiach, fajna to była zabawa WTEDY, a teraz to nie wiem, nie wiem....

na dodatek dowiedziałam się że to impreza jest składkowa tzn jeszcze muszę coś do jedzenia przygotować a jestem kulinarną dentką ....

ehhh

11:54, kiklolki
Link Komentarze (3) »
piątek, 02 lutego 2007
ble ble zmęczonego mózgu

Psychicznie czuję się jak zużyta prezerwatywa. Na wieczór planuję zatem Gotowe na Wszystko w ramach rekreacji.

Pisząc o rekraacji mój zmęczony mózg podsunął mi słowo prokreacja, (pewno mu się zrymowało) w każdym razie tak sobie skojarzyłam jakie fajnie ciuszki kupowałam ostatnio moim siostrzenicom i tak mi się one podobały że...

a tu nic

ale jak tak gonię to zastanawiam się jak by to było gdybym miała jeszcze dziecko.... i chyba nie umiem sobie tego wyobrazić...zresztą chyba nie ma co zastanawiać się na zapas

********

a teraz zauważyłam właśnie że budynek z naprzeciwka zaczął się walić - odpadły rynny...niezłe, niezłe

11:27, kiklolki
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2
//-->